TAM, GDZIE DYBUK WALCZY Z BOGIEM
Oto dotarłem tutaj, nareszcie. Kilkukrotnie utraciłem ścieżkę z oczu - zaskakująco krętą i nieprzewidywalną. Oto jestem, w blasku księżyca odnalazłem Cię, przekroczyłem próg Twój. Przystań dla niespokojnych dusz. Jestem tutaj – w końcu. Patrzę na scenę, na której duchy jakby odżywały w postaciach aktorów, zamykam oczy i słyszę szept: - I cóż, przybyszu, odnajdujesz tu to, czego szukałeś? Wielokrotnie musiałem odłożyć tę podróż, z powodów osobistych czy choroby, która przykuła mnie do łóżka, uniemożliwiając wyjazd… jakby ktoś z uporem chciał mnie zatrzymać. Złośliwy. Kilkukrotnie traciłem już nadzieję, zgubiłem drogę, po czym odnalazłem ją w zaskakującym miejscu i okolicznościach. To on, kilka miesięcy temu dotarł do mnie jako pierwszy i zaprosił na spektakl w zaskakującym dla mnie miejscu, w Łomży , jakby mówił: - J esteś już gotowy . Odnalazłem drogowskaz, za którym kryło się wspomnienie dawnego reportażu sprzed lat. Skręć w lewo i do końca ścieżki podążaj na wprost. Mówią, że tu...